Przyznam Wam się bez bicia – przez lata omijałam żołądki drobiowe szerokim łukiem. W moim rodzinnym domu pojawiały się rzadko, a gdy już mama je przygotowywała, były… cóż, powiedzmy, że tekstura pozostawiała wiele do życzenia. Twarde jak podeszwa, gumiaste, niebieszczące się rozgryźć. Dopiero gdy przeprowadziłam się do kamienicy, gdzie na