Mam słabość do młodzieżowych powieści fantasty. Łączą w sobie lekkość ze wciągającym światem magii. Jednak nie zawsze taki „romans” jest udany. Jak było tym razem? Czy „Biały kruk” zdobył moje serca, czy raczej okazał się pokracznym „ptaszyskiem”?
ZOBACZ PRZEPIS