Nie jestem wielką miłośniczką chałwy, takiej klasycznej, sezamowej. Mogę zjeść kawałek, jednak siła jej słodyczy przerasta nawet moje wrodzone łakomstwo. Zdecydowanie chętniej sięgam jednak po chałwę słonecznikową, taką „błotnistą”, jaką można dostać w Rosji, na Ukrainie i w innych krajach byłego ZSRR. Chodziła za mną ostatnio ta chałwa, postanowiłam więc