Po bretońsku to każdy zna naszą polską fasolkę. Po prawdzie ma ona tyle wspólnego z Bretanią, co ryba po grecku z Grecją, czyli właściwie nic, ale jakimś cudem taka nazwa się przyjęła w kraju. Przypuszczam, że niejeden z naszych rodaków podczas francuskich wojaży wychodził z bretońskich knajpek głęboko rozczarowany brakiem
ZOBACZ PRZEPIS