Pamiętam jak dziś ten letni wieczór, kiedy moja babcia postawiła przede mną talerz z parującą kolbą kukurydzy. Masło spływało powoli po złocistych ziarnach, a ja zastanawiałam się, jak to możliwe, że jej kukurydza zawsze jest tak idealnie soczysta – nigdy nie przesuszona, nigdy nie surowa. Dwadzieścia lat i setki ugotowanych