Leje, leje, leje…
… i tylko chwilami przebłyskuje słońce, zamienia ulice w połyskliwe wstęgi, odbija się w głębokich kałużach, na moment oślepia bursztynowym blaskiem.
Niestety kolory najczęściej widzę na własnych gumiakach, którymi człapię cieknącymi potokami, w jakie zamieniają się nieliczne i do tego dziurawe jak szwajcarski ser chodniki w naszej uroczej wsi.
ZOBACZ PRZEPIS