Wielotygodniowe niedosypianie, niedojadanie, wychodzenie na dwór z mokrą głową, przeoczanie faktu, ze nocą jest kilkanaście stopni mniej niż za dnia oraz permanentny stres musiały w końcu zaowocować. Póki co jedynie upierdliwym katarem i drapaniem w gardle. Przynajmniej skutecznie odwraca to moją uwagę od innych katastrof, niestety