Poplamiony, lekko zniszczony, kartki wyblakłe czasem. Tak to jest moja encyklopedia wiedzy, zeszyt mojej babci Wandy. Pamiętam ten zapach unoszący się po domu, ciasta drożdżowe, które rosły na piecu kaflowym. Uśmiech i wyciągniętą dłoń do przywitania gości. Nie było opcji, aby nie było poczęstunku. Dziś zdradzę wam przepis na rogaliki,